Wigilijne rozważania

fot. Tadeusz Puchałka
fot. Tadeusz Puchałka

[…] W Noc Bożego Narodzenia Bóg otworzył nam Niebo,
dzieląc z nami ziemskie życie […]

(Jan Paweł II)

Już niedługo zasiądziemy do suto zastawionego wigilijnego stołu. W wielu domach trzaskać będą polana pachnącego drewna w kominku, blask płomieni jeszcze bardziej podkreśli podniosły nastrój wigilijnej wieczerzy.

Na stole katejmus, krzyżyk i świecznik kolędowy, pecynek chleba, sól obok niego. Na talerzu, tym najpiękniejszym, często bywa, że jeszcze z zastawy ślubnej naszej starki – delikatne niczym poranna rosa białe opłatki leżą, i czekają tylko na swoją kolej, kiedy to najstarsza z osób w rodzinie, tuż po modlitwie poda każdemu z osobna ten symbol pojednania, nadziei i miłości. Betlyjka i mały Jezusek z Maryją i Józefem jak dycko pod choinką, w otoczeniu ozdób i prezentów czekają kiedy to rodzina trzymając się za ręce zaśpiewa Małemu Jezuskowi kołysankę.

[…] Jest w moim kraju zwyczaj,
że w dzień wigilijny,
Przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny,
najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie […]

(Cyprian Kamil Norwid)

Z kuchni dobywać się będą zapachy wigilijnych potraw. – I ta podniosła atmosfera, która udziela się wszystkim domownikom. Niecodzienny spokój jakiś, jakby ten czas, który przeżywamy, pisał Ten, co to już za chwilę zgodnie z odwieczną tradycją przyjdzie na świat. Radość i nadzieja, bo może chwila ta, stanie się także czasem dobrym na przeprosiny i powroty, także do tej tylko nieco zapomnianej miłości. Magia tych świąt, sprawia że dzieją się w tym czasie rzeczy często takie, których się nie spodziewamy.

Otrzymać prezent od Boga w tym czasie w postaci nadziei, jak bardzo jest nam on dziś potrzebny, niestety w wielu przypadkach, pod choinką znajdziemy najnowszej generacji laptopy, kamery, telefony, które robią już prawie wszystko, jednej funkcji im tylko brak. Nie potrafią kochać, tęsknić, przytulać. Jakże brak nam jest dziś bliskości osoby, mimo że przecież stoi tuż obok nas. Szczególnie w tym dniu odczuwamy brak tych co odeszli, a także tych co czują jak my, wierzą i kochają, a jednak choć żyją i mówią tym samym językiem, są blisko nas tylko dzięki wspomnieniom. Odwiedzamy naszych bliskich na cmentarzach w dzień Wigilii, zapalamy znicze – wspominamy.

Pamiętajmy także o tych, którym przyszło spędzać święta daleko od Ojczyzny, i z różnych powodów zostali oderwani od swoich korzeni, a teraz tęsknią, i modlą się po naszemu, są daleko, a jednak, dzięki magii tych świąt tak blisko naszych serc.

Warto przywołać w tym miejscu słowa pieśni, którą wykonują Górale Beskidzcy, a jest to Pastorałka Zbigniewa Preisnera w wykonaniu zespołu regionalnego z Ustronia. Wydaje się, że jest to utwór, który szczególnie mocno i trafnie dotyka tego co wszyscy w tym szczególnym okresie odczuwamy, i niech mi będzie wolno zacytować choć wstęp do tej, bodaj najpiękniejszej pieśni dedykowanej tym co odeszli;

[..] Zasypany śniegiem Ustroń, aż po same dachy.
Dzisio siednom do wieczerzy,
biedny i bogaty.
Już goiczek wystrojony,
już dzwoniom dzwoneczki,
kole stołu siedzom starzy, dziołchy i chłapieczki.
Wilijowy świecy płomiyń i łopłatek bioły.
Złonczy dzisiok wszytkich ludzi,
nad rodzinnym stołym.
Przy modlitwie i zadumie,
zwyczaj to łodwieczny,
spominomy tych nojblższych, co łod nos łodeszli […]

(wybrany fragment utworu)

Słowa tego pięknego utworu przypominają nam, że Wigilia to nie tylko od dawna oczekiwany czas radości. Ważne jest abyśmy nie zapominali w tym czasie o tych, których nosimy w sercu a są już nieobecni. Wróćmy pamięcią do tych wspomnień, zanim jeszcze nadejdzie czas radowania się ziemskimi przyjemnościami w postaci prezentów i świątecznych łakoci. Wspomnijmy także w kilku słowach jak przyszło spędzać Święta Bożego Narodzenia naszym Rodakom jeszcze wcale nie tak dawno. Zastanówmy się, czy nie powinniśmy czasem swoich wspomnień i żalu zamienić w czyn i na swój skromny sposób, może potrafimy tym naszym bliskim a nieobecnym pomóc. Skoro mówi się tyle o relokacji uchodźców, to dlaczego nie bierze się pod uwagę tego, że my mamy niejako zobowiązania wobec naszych obywateli, którzy z różnych powodów zostali zmuszeni do zamieszkania poza granicami naszego kraju, czyż nie tych ludzi powinniśmy na pierwszym miejscu sprowadzać do kraju? A jeżeli nie stać nas na taki wysiłek, to przynajmniej dajmy im odrobinę naszych serc w postaci akcji pomocowych etc.

Co jest powodem tego, że o tym mówi się niewiele a tak właściwie w ogóle takich głosów nie słychać, czyżby zostały zagłuszone wielkim larum związanym z problemem uchodźców z krajów Afryki i nie tylko stamtąd, którym to niewątpliwie pomóc należy, lecz z pewnością nie na zasadach lokowania ich w naszym kraju, gdzie z pewnością nie będą czuli się dobrze, chociażby z powodu różnic kulturowych, czy wyznaniowych?

Pamiętajmy także o tych, którym opłatek zastąpić musi czasami okruszek chleba, a jedyne ciepło jakiego zazna nowo narodzone dziecko, to ciepło matczynego ciała. Smutna historia Świętej Rodziny powtarza się na naszych oczach. Liczba rodzin bez dachu nad głową rośnie w zatrważającym tempie. Ile tych Betlyjek dziś stoi nie tylko po to, by przypominać historię narodzin Jezusa, a stanowi jedyne schronienie dla rodzin dotkniętych bezrobociem czy chorobą jednego z żywicieli rodziny. W dokumencie ze strony “Materiały informacyjne na temat bezdomności” – czytamy między innymi:

[…] Liczba osób bezdomnych zdiagnozowanych w nocy z 21-22 stycznia 2015 na Śląsku w placówkach instytucjonalnych to 3765 osób. Liczba osób bezdomnych przebywających poza placówkami instytucjonalnymi to 650.. Ogółem osób bezdomnych w Województwie w tym czasie wynosiła 4415 […]

Niestety należy przypuszczać, że sytuacja ta nie ulegnie znaczącej poprawie, wiele więc zależeć będzie od nas samych. Na ile stać nas, by odpowiednio reagować w lokalnych środowiskach na ten problem, trzeba nam pamiętać, że każdy najdrobniejszy gest dobrej woli, bywa czasami ostatnią deską ratunku, i pozwala wyzwolić w samotnym opuszczonym człowieku iskierkę nadziei.

Boże Narodzenie to dobry czas na wspomnienia, ale też na podejmowanie nowych, kolejnych zobowiązań. Nauczyć się dzielić – to dziś tak trudne, cóż mam komuś dać, kiedy sam posiadam tak niewiele? – Jest takie bogactwo, które wszyscy posiadamy a którego nam nikt nie odbierze, i niczym krew którą oddajemy potrzebującym, tak samo szybko się w nas odradza. Podzielmy się zatem uśmiechem, a może poświęćmy odrobinę swojego czasu, bo samotność nie jest dobrym doradcą, i skutecznie pogrąża samotną osobę w beznadziei.

Przypomnijmy zatem słowa Świętego Jana Pawła II który swego czasu powiedział;

„Człowiek jest wielki nie przez to kim jest,
ale przez to,
czym dzieli się z innymi”.

Wigilie utopione w morzu łez tęsknoty, ten tylko nie potrafi tej tragedii zrozumieć kto nie ma serca.

Syberia, osada Suchoj Log.

Ze wspomnień Zofii Krynickiej.

Nadeszły święta Bożego Narodzenia, wszystkim było bardzo smutno, staraliśmy się o tym nie myśleć a najlepiej gdyby udało się zapomnieć. Na twarzach przygnębienie, każdy zostawił bliskiego gdzieś tam 7 tysięcy kilometrów od Polski. Myślami byłam z matką, została sama. Synkowi nie mówiliśmy o świętach, i tak był jeszcze taki mały, nie miał jeszcze dwóch lat, tych pierwszych świąt i tak jeszcze nie pamięta.

Północna Syberia, łagier w okolicach Workuty 1940 r.

Wigilia Bożego Narodzenia – druga na wygnaniu. Siedzieliśmy na pryczy i każdy z nas rozmyślał co jeszcze nas czeka. Ktoś zaintonował melodię. Popłynęły pieśni ”Bóg się rodzi, moc truchleje”, ”Dzisiaj w Betlejem” i inne. Przyszedł do nas pomocnik lekarza Morozow i prosił byśmy mu zaśpiewali ”Uralu” czy ci nie żal. Oczywiście miało to znaczyć ”Góralu czy ci nie żal”, zawsze nas o to prosił, bardzo lubił tę pieśń.

Źródło; Godło ”Sarmaj”.

1942 – Qizil Ribat – Irak. Pustynne słońce piecze niemiłosiernie, wieje dokuczliwy Hamsin wznosząc obłoki kurzu i piasku. Zrobiliśmy my, żołnierze tułacze coś, co miało przypominać naszą choinkę. Oficer kwatermistrzostwa pułku mjr. Sawiński zadbał by nie zabrakło niczego na wigilijnym stole. Stoły uginały się od specjałów. Po Wigilii odbyła się Pasterka w kaplicy pułkowej. Dziwnie brzmiały na pustyni kolędy. Arabowie z ciekawością wsłuchiwali się w nieznane im melodie.

I tak na koniec za nauką księdza Twardowskiego podążając;

”Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplątało,
węzły, konflikty, powikłania.
Oby się wszystkie trudne sprawy porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki,
oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły,.
Jak na choince barwnej świeczki […]

(ks. Twardowski)

Tego sobie życzmy i oto się módlmy. prośmy też Boga, by zesłał Ducha Świętego i dał rozum tym, którzy robią wszystko, by odebrać nam prawo do naszej wiary i tożsamości – naszej śląskiej tożsamości, opartej nie na wojnie, konfliktach, przemocy i nienawiści, czy ideologii śmierci, a na miłości, wierze i nadziei.

Autor: Tadeusz Puchałka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*