PAMIĘTAJMY: Samotność zabija tak samo szybko jak nowotwory i cukrzyca.

fot. Pixabay.com
fot. Pixabay.com

[…]Największym ubóstwem tego świata,
nie jest bieda ani trąd….
Lecz samotność, i poczucie bycia niechcianym[…]

(Matka Teresa)

Temat samotności pojawia się jak wiele jemu podobnych tematów, zwykle wraz z nadchodzącymi pełnymi ciepła, magii nawet, jakże rodzinnymi Świętami Bożego Narodzenia. Samotność stała się niestety czymś co można by nazwać chorobą cywilizacyjną, i można zaobserwować kilka niebezpiecznych objawów tej choroby.

[…] Samotność może zwiększać u osób starszych ryzyko przedwczesnej śmierci o 14%[…]

Twierdzi John Cacioppo światowej sławy psycholog zajmujący się badaniami tego problemu, którego nazywa się ekspertem od samotności. Profesor Cacioppo czytamy w artykule „Samotność zabija starsze osoby dwukrotnie częściej niż otyłość”  informuje;

[…]Konsekwencje samotności w wieku dojrzałym są dramatyczne. Poczucie izolacji od innych wpływa na nasz sen, podnosi ciśnienie krwi, zwiększa poziom hormonu stresu, zaburza ekspresję genów związanych z pracą układu odpornościowego, zwiększa ryzyko depresji, i ogólnie obniża samopoczucie[…] (wybrany fragment cytatu)

Innymi słowy ogólnie znacząco wpływa na stan zdrowia każdego z nas, także osób młodych.

Samotność ma różnie oblicza, znany jest tak zwany stan singli, do niedawna znany był on stanem panieńskim czy kawalerskim, czyli jest to samotność z własnego wyboru, niejako na życzenie, która stała się bardzo modna ostatnimi czasy. Często w życiu wygląda to tak, że wybieramy sobie partnera dla kaprysu, na krótko, bez zobowiązań, a już za chwilę wracamy do samotności bo tak akurat jest nam wygodnie, wydaje się jednak, że nie jest to dobry sposób na spędzenie reszty życia, powiedzmy od przygody, do przygody.

W życiu przychodzi nam się zmagać z samotnością z przyczyn naturalnych, kiedy to jeden z małżonków zostaje sam, bo partner bądź partnerka została powołana przez Stwórcę do siebie i zawsze twierdzimy, że za wcześnie, nagle, niespodziewanie. Zwykle ludzie ci którzy nagle zostają sami, po wielu latach wspólnego życia, nie potrafią odnaleźć się w tej jakże bolesnej rzeczywistości, która na nich spadła nagle niczym grom z jasnego nieba, i nawet nie próbują tego robić. To bardzo smutne ale bardzo niebezpieczne, ludzi ci zamykają się w sobie, i umierają powoli w strasznych cierpieniach i zwątpieniu, wpatrzeni w okna swoich mieszkań, i drzwi do których nikt nigdy nie zapuka, pogrążeni w zwątpieniu i narastającej depresji zalani łzami proszą by ta (ten) który odszedł zabrał ich do siebie możliwie jak najprędzej. Ten stan zwątpienia nad swoim losem powoduje wiele schorzeń, i staje się przysłowiowym gwoździem do trumny, który na początku powoduje narastające trudne do zniesienia cierpienie, w konsekwencji każdy następny dzień staje się drogą przez mękę. Trudno jest temu zaradzić, bo ludzie ci żyją zamknięci w sobie i czterech ścianach swoich mieszkań, jedyną możliwością na oderwanie ich od tej życiowej pustki, która przyszła tak samo naglę jak kiedyś przed laty nadeszła miłość do tej właśnie, która nagle odeszła jest chyba tylko baczne obserwowanie swojego najbliższego otoczenia i reagowanie na tego rodzaju zjawiska..

Na ten rodzaj samotności jesteśmy zdani wszyscy, lecz kiedy mamy obok siebie tą wybraną, nie zdajemy sobie sprawy z tego co przyjdzie kiedyś przeżywać jednemu z nas, kiedy pozostaniemy sami… Tylko my i wspomnienia, i uczucie, które nie odejdzie wraz z tym ostatnim pożegnaniem.

Jest też samotność przez odrzucenie, kiedy to, tuż za ścianą bliscy, rodzina żyją normalnym życiem, a tuż obok siedzi wpatrzona w otchłań swojego życia osoba, która jakoś przestała pasować do towarzystwa, bo może sama trochę jest sobie winna, bo przekora, nie pozwala jej na służalczość wobec reszty bliskich, którzy być może zaakceptowali by tego tam za ścianą, ale tylko na ich warunkach. Nagle osoba ta przestała być potrzebna. Do niedawna jeszcze służyła radą, nie bacząc na trudności gotowa była do największych wyrzeczeń by pomóc, wspomóc, radzić. To bardzo smutne, lecz ten rodzaj samotności staje się coraz bardziej powszechny. Dwa światy, których nie dzieli inny wymiar, ocean, czy nie do zdobycia łańcuchy górskie, a ściana tego samego mieszkania. Czy to możliwe? Niestety zjawisko to staje się przerażającą normą w tych czasach, i bodaj najtrudniejszym do wykrycia zjawiskiem, ponieważ ludzie w ten sposób odrzuceni przez najbliższych, z powodu własnego wstydu chociażby, nikomu z tych problemów nie ośmielą się zwierzyć. W wielu przypadkach powodem tej skrajnie trudnej sytuacji, są błędy wychowawcze rodziców bądź jednego z rodziców, które wychodzą dopiero po kilkudziesięciu latach. Tak czy inaczej problem jest, i staje się on powszechnym zjawiskiem, chociażby z tego powodu, że coraz mniej mamy czasu na wychowanie swoich pociech, zaś dzieci już od najmłodszych lat mają zbyt łatwy dostęp do źródeł, które powodują zupełne zagubienie, zatracenie świadomości co jest dobre a co złe.

Jest też samotność, z której to szczególnie młode pokolenie nie zdaje sobie sprawy. Łatwo dziś w sposób na początku zupełnie nieświadomy wpaść w sidła tego cywilizacyjnego zagrożenia, kiedy to naszym przyjacielem staje się maszyna w postaci komputera, z którą możemy pogadać, uciec się w marzenia, których nigdy nie będziemy mogli zrealizować w życiu. Z chwilą kiedy jednak dochodzi do kontaktu z człowiekiem, nagle okazuje się, że nie mamy o czym rozmawiać. Uzależnienie od mediów, a więc od tego masowego środka przekazu jakim jest internet, niesie za sobą wiele bardzo groźnych dla człowieka zjawisk jak chociażby brak potrzeby kontaktów międzyludzkich, bo wirtualny świat od samego początku wydaje nam się o wiele bardziej atrakcyjny, i tak już zostaje, a potem?….

Wiek XXI nazwano nie bez przyczyny cywilizacją ludzi samotnych:

Warto przy tej okazji przytoczyć kilka smutnych faktów ze strony “Wiek XXI: cywilizacja samotnych?”.

[…] Eurostat podaje, że w Europie ludzi samotnych jest 160 mln.[…]

Ostatni Spis Powszechny czytamy dalej, podaje, że liczba singli w Polsce w wieku 25-40 lat to prawie 5 mln, z tego mężczyzn o 32%, a kobiet 38% więcej niż w roku 1988. W wyżej podanym źródle czytamy także, że do roku 2030 liczba ta wzrośnie jeszcze o 2 mln.

Skoro znane są przyczyny narastania tego zjawiska, to czy potrafimy zaradzić, pogłębianiu się uczucia zwątpienia wśród ludzi starszych? Z pewnością biorąc pod uwagę, że Polska jako kraj starzeje się bardzo szybko, czego jedną z przyczyn jest przedłużenie naszego życia głównie dzięki coraz to wyższemu standardowi naszej egzystencji, a także wiedzy medycznej, niestety co bardzo smutne, a co także należałoby zaliczyć do jednej z chorób cywilizacyjnych jest niski poziom dzietności, co też stanowi chyba główny problem starzenia się naszego społeczeństwa. Z tych to powodów coraz trudniej jest przeciwdziałać zjawisku osamotnienia wśród osób starszych, wydaje się jednak, że antidotum na bolesną samotność jest nam znane i nie kosztuje wiele.

Po pierwsze, nie wyrzucajmy staruszków, niczym stary niewygodny mebel z własnego domu, do Ośrodków Spokojnej Starości, no chyba, że chcemy aby cierpieli, bo rozstanie już nie tylko z bliskimi ale ze swoim domem tylko pogłębi ich ból.

Czas zgiełku i przedświątecznego zabiegania jest świetną okazją, by przypomnieć sobie o samotnej staruszce matce siedzącej samotnie w pokoiku, zapytajmy mamę czy babcię, ile dodać cukru do moczki, i czy nadszedł czas na przełożenie karpia na patelni, choć przecież już dawno przeczytaliśmy o tym w internecie.

Poprośmy staruszka ojca czy dziadka, by pomógł wnukom ubrać choinkę, nie zostawiajmy tych ludzi samym sobie, pokażmy, że ciągle są potrzebni. Postarajmy się wybaczyć ich błędy, które doprowadziły być może do tego, że wasze uczucie jakby do nich zgasło. Pamiętajmy, że miłości nie da się wypędzić z serca, jak niechcianego staruszka z domu, to tylko tak nam się wydaje, a życie w swoim czasie pokaże jak bardzo się myliliśmy. Sam wiek, i spadające kartki kalendarza to jeszcze nie starość, zagrożeniem jest nasza powszechna znieczulica i pycha, która zniewala nasze umysły, a przecież czas płynie i już niedługo my staniemy na miejscu tych, którzy na nasze życzenie dziś spoglądają na drzwi pokoju do których nikt nigdy nie zapuka.

Autor: Tadeusz Puchałka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*