„Można uciec od sceny, ale nie od przeznaczenia”. Koncert piosenek Anny German w wykonaniu Adrianny Noszczyk

fot. Tadeusz Puchałka
fot. Tadeusz Puchałka

Dobrze, że pozostały wspomnienia. Wspomnienia po genialnej artystce, której muzyka brzmi w uszach po dziś dzień, a od wczorajszego wieczoru wydaje się słyszeć w lekko roztańczonym, jazzowym klimacie za sprawą Adrianny Noszczyk z zespołem.

Często mówi się, że klasyka nie wymaga udoskonalenia, a coś co raz zostało przyjęte, uzyskując tym samym przychylność publiczności, powinno pozostać nienaruszone. Ci, którzy nie boją się sięgać po nowe, odświeżając wykony legendarnych artystów stają się pionierami nowego, współczesnego brzmienia. „Bal u Posejdona”, bo o nim mowa, to jazzowy recital piosenek Anny German w wykonaniu Adrianny Noszczyk (wokal), Wojciecha Sanockiego (fortepian), Stanisława Sroki (gitara), Piotra Górki (kontrabas), Arka Skolika (perkusja) i Tomasza Soswy (trąbka), który odbył się wczoraj w Tarnogórskim Centrum Kultury.

Dwie sceny, jedna artystka

Anna German, choć głównie kojarzona ze sceną muzyczną, była związana także ze sztuką aktorską. Podobnie jest z Adrianną Noszczyk, która oprócz pięknego i wyrazistego głosu posiada również talent do wyrażania emocji poprzez grę aktorską. Recital “Bal u Posejdona” nie jest jednak oklepanym musicalem rodem z amerykańskiego filmu. To wspaniała muzyczna opowieść o miłości, szczęściu i życiu oddzielona krótkimi monologami , które dodatkowo przybliżają sylwetkę Anny German. Wśród krótkich scen aktorskich wykonanych przez Adriannę Noszczyk znalazły się również fragmenty pamiętnika zmarłej artystki, która wspominając swoje pierwsze potknięcie muzyczne nadmieniła, że “można uciec od sceny, ale nie od przeznaczenia”.

Tango podczas balu

Podczas recitalu poza “odkurzonymi” piosenkami z repertuaru Anny German pojawiła się także autorska pozycja, do której słowa napisał pianista zespołu – Wojciech Sanocki. Utwór “Tango” wzbudził spore zainteresowanie wśród publiczności, zachwycając wyrazistością przekazu. Wydawałoby się, że tango można przeżyć w pełni tylko w tańcu, jednak dzięki obrazowości utworu i niesionych w nim emocji okazało się, że wcale nie trzeba wstawać z wygodnego fotela.

Autor: Alicja Polewko

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*