Z cyklu: Prostym językiem na trudne tematy.

fot. Pixabay.com
fot. Pixabay.com

Smog na stronach internetowych, a także, łamach niemal wszystkich gazet i czasopism w Polsce, stał się ostatnio tematem wiodącym… – Obok rodzącego się co roku o tej samej porze serialu polegającego na udowadnianiu, że Chrystus nie zmartwychwstał, z całą pewnością plasuje się na drugiej pozycji. O religii tym razem raczej będzie niewiele. Więcej można będzie powiedzieć i napisać na ten temat już niebawem, a więc na krótko przed świętami Wielkanocy, wtedy to będzie się działo, i z pewnością i my dołożymy swoje dwa grosze do tego tematu.

Wróćmy zatem do tego zbrodniarza, który to, co nie ulega wątpliwości, zatruwa nasze życie. Pytanie zasadnicze, czy nasze domy, a dokładnie kotłownie w naszych posesjach, koniecznie muszą być producentem smrodu i dymu?

– Oto jest pytanie, na które o dziwo można by było znaleźć zadowalającą dziś odpowiedź, a nawet można by było udowodnić o czym zapewniają technolodzy zajmujący się rozwiązaniem tego problemu, że wcale tak źle być nie musi a wręcz przeciwnie.

Kominy naszych domów mogłyby się stać urządzeniem tylko i wyłącznie wentylacyjnym, z których to kanałów przestanie wydobywać się dym i smród. Z całą pewnością niewielki procent dymu szczególnie podczas rozruchu wydobywać się będzie, lecz nie przekroczy to jak zapewniają członkowie Zespołu Autorskiego WNM, norm emisji spalin, które nakładają na nas instytucje mające na celu ochronę środowiska.

– Wszędzie tam gdzie zachodzi reakcja powodująca zamianę jakiegoś surowca, w energię cieplną, mamy do czynienia z mniej lub bardziej widocznymi skutkami tego procesu, najczęściej w postaci dymu, (paradoksalnie bardziej niebezpieczne jest to czego nie widać, ale o tym pisze się ostatnio niewiele), wystarczy spojrzeć na kominy kotłowni opalanych gazem z nich także wydobywają się spaliny, i jakoś nikomu to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, robimy wszystko aby przekonać społeczeństwo o słuszności przechodzenia na gaz, nie mówiąc nic, lub prawie nic o tak zwanych skutkach ubocznych tego procesu, także kosztów eksploatacji, chociaż jak wiemy, w dziwny sposób ceny węgla wzrosły do takich rozmiarów, że coraz więcej słyszy się głosów mówiących o przechodzeniu z cenowo zrozumiałych względów, na opalanie mieszkań gazem.

Niepokojące wydają się być opinie ludzi, których uważamy za fachowców w branży górnictwa, którzy to niedawno wypowiadali się w audycji jednej z rozgłośni radiowych w Warszawie o konieczności budowy w Polsce elektrowni atomowych, i jakoby to tylko w ten sposób mielibyśmy pozyskać swoją niezależność energetyczną.

– Z pewnością teraz utracę wielu przyjaciół, lecz ośmielę się odpowiedzieć co następuje; Nie chciałbym dożyć czasów powstania takiego energetycznego zakładu.

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że czas zadbania o naszą matkę ziemię dawno minął, i tak naprawdę na niewiele zdadzą się nasze zabiegi, tak czy owak przedłużymy agonię pacjenta, a co za tym idzie i nasze istnienie, więc jest o co walczyć. Skoro więc są ludzie, którzy zapewniają nas o słuszności wprowadzania w życie swoich technologii, to dlaczego nie są one prawnie udostępnione?.. Używając sportowego języka, można odnieść wrażenie, że jesteśmy świadkami swego rodzaju gry na czas. Proces wprowadzania w życie wspomnianych innowacji w zakresie budowy lub dostosowywania kotłów o przestarzałej konstrukcji do wymogów dnia dzisiejszego, trwa dziwnie długo. Zwykły zjadacz chleba, a do takich się zaliczam, odnosi wrażenie, że grupy technologów swoje, a decydenci swoje, a biednemu jak to zwykle bywa „piaskiem w oczy” o czym to już zresztą niejednokrotnie wspominaliśmy. W tym jednak konkretnym przypadku można by rzec flotokoncentratem biednemu Polakowi po oczach. Bo nikt już w tej chwili nie wierzy, że to paliwo wróci do łask. Co za tym idzie opalanie mieszkań tanim paliwem możemy włożyć między bajki. Jak do tej pory jesteśmy na przeróżne sposoby przyzwyczajani do tego, że aby nie zamarznąć trzeba nam wydać o wiele większą kwotę pieniędzy na ogrzanie domu, nikt nie pyta nas, czy mamy jeszcze z czego uskubać, bo to przecież świat i pogoda dla bogaczy, słabsi muszą „odejść”…

Uprzejmie donoszę…

Kampania propagandowa mająca na celu walkę z „kopciuchami”, a którą to lansują najróżniejsze media, nosi już w tej chwili znamiona absurdu. Od dronów, które „zaglądają” nam do przewodów kominowych, na namawianiu nas do prymitywnego szkolnego zwyczaju, podłego, obrzydliwego skarżypyctwa, a wszystko w literze prawa (Uprzejmie donoszę, że sąsiad pali plastikami brrr, przypominają mi się lata wczesnej młodości, za coś takiego lało się za szkołą gościa równo). Zaiste z dziwną to mamy ostatnio demokracją do czynienia.

– Coraz więcej słyszy się głosów; „pal sześć”, jak trzeba będzie wezmę kredyt, coś dołoży gmina i zakupię kocioł nowej generacji, oby tylko zezwolili nam na palenie węglem. Gotówka nie wchodzi w grę, bo nikt lub prawie nikt jej nie ma, a więc do banku i zadłużaj się obywatelu. Interes się kręci kosztem najbiedniejszych, ale kto by tam się plebsem dziś przejmował…

W 2022 roku Czesi będą u siebie sprzedawać tylko kotły najnowszej 5 generacji. W tym miejscu powinniśmy poczuć się nieco lepiej, ponieważ u nas proces wymiany kotłów starych na nowe już się rozpoczął. Niestety w wielu artykułach ciągle podkreśla się jakoby to nasze kotłownie były reliktem przeszłości i pamiętały wiek XIX. Uważny czytelnik zauważy, że materiały te, to nic innego jak kolejna propaganda mająca na celu kolejne oszkalowanie Polski, (znów odstajemy, znów nam się coś nie udało, itd.) Coraz częściej można odnieść wrażenie, że niektórym mediom zależy na tym abyśmy samych siebie znienawidzili, a może przesadzam? Trudno tak to odbieram.

– Trudno sobie niezamożnemu przeciętnemu obywatelowi tego kraju wyobrazić, że powinien wywalić jeszcze sprawny kocioł, i zamienić go na nowy za bagatela 10 kawałków (i więcej). Kiedyś po prostu nazwano by to zwyczajnie niegospodarnością i marnotrawstwem. Prawdą jest, że jako kraj dbający o naturalne środowisko, na tle naszych sąsiadów wyglądamy raczej marnie, nie znaczy to jednak, że nic się w tym kierunku nie dzieje.

Na stronie; (http://info.wyborcza.biz/szukaj/gospodarka/najwi%C4%99ksi+truciciele), otrzymamy odpowiedź na pytanie, kto w Europie truje najbardziej, i ile przedwczesnych zgonów w ciągu roku powodują zanieczyszczenia elektrowni węglowych. Informacje te słusznie zresztą wprowadzają nas w nastrój daleki od zadowolenia, ale cóż statystyki nie kłamią…

– Niestety w tym niechlubnym rankingu plasujemy się na pierwszym miejscu, jak wynika z wykresu z liczbą 5830. Tuż za nami z liczbą 4350 plasują się Niemcy, a zaraz za nimi W. Brytania z liczbą 2860. Jak powszechnie wiadomo, są to kraje, które bezustannie pouczają nas jak powinniśmy postępować na wielu zresztą płaszczyznach, nie tylko tych związanych z czystością powietrza. W skali od jeden do szesnaście, najlepiej wypada Szwecja, zajmuje bowiem w tej ocenie miejsce ostatnie.

Kończąc temat związany z „czystym” ogrzewaniem naszych mieszkań, warto dodać, że tak naprawdę nie to jest dla nas najgorsze co widać a to czego niestety nie jesteśmy w stanie dostrzec ani też wyczuć. Każde ze źródeł niestety takowe zagrożenie w większym lub mniejszym stopniu emituje, i znów jakby niewiele się o tym zagrożeniu mówi, a szkoda, bo nie wynika ono jedynie ze spalania tego „kopciucha” brudasa węgla, a ma na to niebezpieczne zjawisko wpływ wiele czynników, głównie zła, niewłaściwa wentylacja naszych mieszkań, które docieplane w niewłaściwy sposób stają się czymś w rodzaju termosa, hermetycznej celi. Brak odpowiedniej wymiany powietrza czyni to miejsce niestety miast ciepłym gniazdem – komorą gazową.

Warto także wspomnieć o niezaniedbywaniu konserwacji naszych przewodów kominowych, szczególnie jest to ważne na terenach objętych podziemną eksploatacją złóż. Na tych obszarach nie zawadzi zapraszać mistrza kominiarskiego częściej aniżeli wymaga tego rutynowa okresowa kontrola. Warto o tych na pozór prostych czynnościach przypominać, bowiem to od nich głównie zależy często nasze zdrowie i życie. Czy trzeba przypominać o tak prostych czynnościach jak stała chociażby kontrola mocowania czopuchów naszych kotłów? – Otóż przypominania nigdy za wiele a szczelne połączenia czopucha z kominem, to jak wiadomo poprawienie ciągu a także uniemożliwienie wydostawania się spalin do kotłowni, warto także jest okresowe sprawdzanie „rewizji – czyścików” znajdujących się zwykle tuż pod czopuchem kotła, te czynności jesteśmy w stanie wykonać sami, a przypominamy o tym także dlatego, że jak to mówią „diabeł nie śpi”. Często jest tak, że tragedia, która się wydarzyła, to nic innego jak splot wielu, często niewielkich usterek zsumowane powodują śmiertelne zagrożenie.

Jak wspominaliśmy na początku, ceny węgla rosną, i nic nie wskazuje aby sytuacja ta miała się poprawić, zatem może dobrze by było nieco zaoszczędzić prostym sposobem. Spróbujmy rozpocząć rozpalanie naszego kotła współprądowo, a więc od góry. W tym celu zasypujemy palenisko węglem, rozpalamy piec od góry, w ten sposób mówiąc prostym językiem, tak naprawdę wszystko co jest szkodliwe zostaje spalone w naszym piecu, jak zapewnia mistrz kominiarski z Nowego Sącza, nawet tlenkowi węgla nie dajemy szans, i także zostaje wypalony. Z komina wydostają się niewielkie ilości spalin, które tak naprawdę są niczym innym jak parą wodną i niewielkimi pozostałościami nieszkodliwymi dla środowiska, jest tego naprawdę niewiele, zaś technika ta pozwala na prawie 100% spalenie węgla, a więc pozostałości w postaci popiołu jest bardzo niewiele, oszczędność ma wynosić przy tym sposobie spalania około 30%. Aby nie być gołosłownym, na końcu artykułu podajemy namiary na stronkę, tam znajdziemy krótki materiał filmowy, z którego dowiemy się, jak powinno to wyglądać w praktyce.

Warto przypomnieć, że przewody kominowe kotłowni, w których zainstalowany jest kocioł na paliwo stałe jak węgiel, drewno – powinien być czyszczony nie rzadziej jak co 3 miesiące. Przewody kominowe kotłów gazowych czy olejowych to konserwacja raz na pół roku, zaś czyszczenie przewodów wentylacyjnych powinna odbywać się raz na rok. Jak zapewniają mistrzowie kominiarscy, fachowcy są do naszej dyspozycji na każde wezwanie i nic nie stoi na przeszkodzie aby dla swojego bezpieczeństwa zapraszać kominiarza częściej aniżeli wymagają tego rutynowe kontrole.

Widzimy więc, że sam proces ekologicznego i oszczędnego spalania węgla nie jest skomplikowany. Skoro tak, to skąd te zatrważające dane mówiące o Polsce jako europejskim kopciuchu?… Pewnie jak wszystko tak i ten problem wymaga czasu, więc należałoby powiedzieć – Brukselo staramy się, daj nam czas, wszak jesteśmy największymi w świecie pracusiami czego dowodem są dane mówiące wyraźnie że; na 35 państw mając na uwadze świat, badanie pod względem przepracowanych godzin w roku 2016 pokazuje, że Polacy spędzili w pracy 1928 godzin. Lepsi od nas okazali się Meksykanie 2255 godzin. Mieszkańcy Kostaryki przepracowali 2212 godzin, Koreańczycy 2169, Grecy przepracowali w tym czasie 2035 godzin, Rosjanie i Chilijczycy to 1974 godziny. Nasi zachodni sąsiedzi to już tylko 1363 godziny.

______________________

Informacje; za portalem (se.pl). (Raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD). Z tych kilku danych dość wyraźnie wynika, że należymy do grupy najbardziej zapracowanych nacji w świecie, należałoby jednak w tym miejscu zapytać, ile tego czasu z różnych przyczyn wykorzystujemy w 100% dla dobra firmy, którą reprezentujemy. – A może jest tak, że Niemcy dzięki dobrze zorganizowanemu procesowi produkcji potrzebują na wykonanie tej samej czynności mniej czasu… To jednak temat na kolejne rozważania.

____________________________________

Polecamy zapoznanie się z materiałem filmowym kominiarz radzi;
http://joemonster.org/filmy/78791

Autor: Tadeusz Puchałka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*