Wiecha alias Wiesiaczka (Wiechcia) twórczości ciąg dalszy

Machnik i gliwicka tablica / fot. Tadeusz Puchałka
Machnik i gliwicka tablica / fot. Tadeusz Puchałka

Ogólnie wiadomo, że Wiesław to człek niezbadany, takie uniwersalne urządzenie – wszystko w jednym można powiedzieć. Mieć takiego przyjaciela to wygrana na życia loterii nie inaczej. Trudno odpowiedzieć by było na pytanie co takiego dokonał w życiu, łatwiej bowiem by było wyliczyć to czego nie zrobił (tacy się zdarzają).

Pisaliśmy już o tym człowieku trochę, ale ciągle trzeba coś jeszcze dopowiedzieć. Wiesław to przykład człowieka z bardzo śląskim charakterem, chociażby dlatego, że podobnie jak my, także On potrafi zarazić się swoją pracą, o której może opowiadać bez końca. „Wiecheć”, to satyryk, potrafiący na ostro i pikantnie przedstawiać robotę baniorza. Rysunki mojego przyjaciela śmieszą a zarazem stanowią często przestrogę. Kącik jego dorobku, który przedstawiamy tym razem, można by było zatytułować „Oby te czasy nigdy nie wróciły”. Podobnie jest z wierszami Wiesława, w których nie brak „krzywych torów” i „koślawego szarego życia prostych ludzi”, czasem pokazanego z humorem, czasem z nutką „ostrej przyprawy”.

Wiesiu to człowiek obdarzony wieloma talentami, pisaliśmy już o jego kabaretowej drodze, od lat bawi mieszkańców Gliwic a dokładnie dzielnicy Zatorze, tam zna Go każde dziecko. Nie tylko więc pisze, rysuje, ale także występuje na scenie, sam lub wspólnie z grupą przyjaciół układa program występów, jest gawędziarzem, i potrafi godzinami opowiadać o swoich górskich wyprawach. Jego prezentacje multimedialne to kolejny spektakl, w którym nie brak gawęd, poezji i całkiem fachowych rad przewodnika. Za każdym razem kiedy pozwolimy sobie opublikować część Jego dorobku wspomnimy w kilku słowach o jego przygodzie – bo życie to przygoda, tak mówi, i od nas tylko zależy, czy będzie nudna, czy godna będzie zapisania w naszej rodzinnej kronice.

Gliwice to jedno z miejsc które bardzo głęboko osiadło w Jego niepokornej duszy, kiedy będziecie w tym mieście, a przyjdzie Wam zawitać na piękny dworzec kolejowy, który po renowacji zachował w sobie piękno zabytku a jednocześnie pewnie jest jednym z nowocześniejszych tego typu obiektów w kraju, przypatrzcie się tablicy, która widnieje na jednej ze ścian frontowych. Tak się składa, że Wiesiu jest jednym ze współautorów tego dzieła.

Wydaje się, że czas ku temu najwyższy, aby pokazywać i opisywać działalność tych wszystkich, którzy obdarzeni wieloma zdolnościami robią bardzo dobrą robotę. Problem polegał na tym, że niewielu widziało sens aby to robić. Ci wspaniali ludzie, często chorobliwie skromni, żyli, tworzyli w cieniu wielkich gwiazd i zapomniani odchodzili, nie pozostawiając po sobie śladów, po których wszyscy powinniśmy podążać.

Autor: Tadeusz Puchałka

„AKCJA ZIMA” – Wiesław Machnik (Wiecheć)

Coś mrożącego krew w żyłach – czyli sytuacja
która się zdarza na kolei prawie każdej jesieni

Siedzi dyżurny na posterunku
Patrząc za okno strasznie się zżyma
Rozjazdy wszystkie śniegiem zaprało
No a pomocy nijakiej nie ma

Z nieba szarego puch biały wali
Nie ma na niego siły ni rady
Przecież liczono na brak opadów
A tu na przekór wszystkim – opady!

Jaka cholera! Przecież listopad!
Toż jeszcze jesień kalendarzowa
I na kolei nikomu w głowie
Jakaś tam wczesna akcja zimowa

Nie ma w przepisach ani w instrukcjach
O śnieżnym w owym czasie opadzie
Zima się winna zacząć planowo
I także kończyć z planem w zasadzie

Naczelnik rano wielce się zdumiał
Słysząc zakłóceń dziwną przyczynę
Tory zawiało?! Rozjazdy stoją?!!!
To jest niezgodne z regulaminem!!!!

Zresztą dwie miotły przecież wydano
Trzeba więc raźno chwycić się za nie!
Przetok da chłopa- PT-k pomoże
I niech dyżurny do czynu stanie!

Trudności zwalczać trzeba w zarodku!
Na tym polega dyżurnych praca
Że raźno bierze się do roboty
A nie naczalstwu d… zawraca!

Dyżurny patrząc na śnieżne pole
Poczuł, że ktoś tu szuka frajera…
I postanowił czekać na odwilż
Może roztopi wszystko – cholera……

Na pamiątkę wczesnego ataku zimy na stację Zabrze Biskupice
W listopadzie 2005 roku. Pisane na nastawni ZBA.

„DAWNIEJ WOŁAMI – DZISIAJ KOLEJĄ” – Wiesław Machnik (Wiecheć)

Mój pradziadek dawno temu, gdy go sprawy przycisnęły
Ruszał wozem w dłuższą podróż, no a woły go ciągnęły
Ja w dal zmierzam luksusowo, bo mi to przyznacie sami
Że koleją jest wygodniej podróżować, niż wołami

Wagon mi zapewnia komfort, – choć złośliwcy już się śmieją
Wiem – czasami w zimie zimno, a czasami w lecie grzeją….
Nic to jednak! Ważna szybkość! Tu wół w szrankach się nie mieści
Pokonuję wszak w godzinę kilometrów ze czterdzieści!

Co? Że powinienem setkę? Na ten projekt mózg się zżyma!
Ryzykowne to i głupie! Wszak tor tego nie wytrzyma……
„Tisze jediesz – dalsze budiesz” Mądre, choć to w ruskiej mowie
Najważniejsze to dojechać, a nie wylądować w rowie.

Forsę zżarły autostrady kolej zostawiając w biedzie
Nie ma w końcu, co wybrzydzać. Ważne, że w ogóle jedzie
Ważne, że mam połączenie, choć przesiadek jest ze cztery
Jest okazja zwiedzić dworce – a nie jęczeć do cholery

Wielu przecież przez reformę los już trafił nie wesoły
Pociąg był, – lecz już go nie ma. Chyba znowu wrócą woły
Bo nie każdy ma samochód, co się kulać ma ochotę…..
A jak nie stać go na woły – trudno… trzeba na piechotę

Gliwice, 10 marca 2013 roku

DROGOWCY W AKCJI – Wiesław Machnik (Wiecheć)

Dostał raz Piotruś piłę ” Husqarna”
Maszyna sprawna i bardzo szwarna
Był przekonany mocno i święcie
Że piękne będzie tą piłą rżnięcie
Odpala piłę Piotrek nieboże
Szarpie i szarpie – zapalić nie może…

Już mu toromistrz z pomocą bieży
Świetny fachowiec, chłop jak należy
Patrząc na niego każdy nam przyzna
Że taki defekt mu nie pierwszyzna
Piotrek za piłę, majster za sznurek
Już żądza czynu w nich bierze górę
Pocą się, sapią, stękają srogo
Szarpią i szarpią – zapalić nie mogą

Pędzi dyżurny chcąc też się przydać
Bo przecież będzie pociągi widać
Gdy mu fachowcy ową Husqarną
Las spod nastawni zgrabnie wygarną
Łapie za majstra, majster za Piotrka
Wszystkich już krzepi nadzieja słodka
Lecz chociaż sapią, stękają srogo
Szarpią i szarpią – zapalić nie mogą

Na koniec Jacek pomknął do kupy
Skoro pilarze wszyscy do dupy
On im pokaże, choć się nie chwali
Że tą Husqarnę wredną odpali
Piotrek za piłę, chłopy za niego
Jacek se zaklął mocno do tego
Tak się nadęli, tak wysilili
Że ową piłę – trrrrach! – ROZWALILI!

Nad onym wrakiem dumają teraz
Jak niezawodna bywa…SIEKIERA

Napisane na nastawni ZBA w Zabrzu Biskupicach dla Piotrka Słodzińskiego,
4 października 2005 roku

„DYŻURNY RUCHU” – Wiesław Machnik (Wiecheć)

Z głębi nocy wypadają elektryczne ślepia
Wpatrzone w dwie nitki szyn
Tną ciemność bryły wagonów
Oplecione wstęgą jaśniejących okien
Dwa czerwone światła końca pociągu
Zapadają się w leśnej przesiece
Przeszedł
Pośpieszny do Szczecina

Cisza osiada na drzewach
Białymi płatkami śniegu
Cisza osiadła na oczach
Ciężarem zmęczenia
Która to godzina?
Daleko jeszcze do końca zmiany
Telefon!…..
Telefon dzwoni – nie nie śpię kochany
Wsiadłem tylko na chwilę
Do pociągu wspomnień
Do Szczecina – dawno tam nie byłem
Jak port wygląda teraz?
Czy jest lód na zalewie?
Pośpieszny do Szczecina…….

Słuchaj stary – węglarka do ciebie
Wal na Łabędy
Kraków opóźniony ponad dziesięć minut

Już słyszę daleki łoskot
Las szumi echem
Taciszów! Zgłoś się „na radio”
Taciszów!
Zapalam mu wolną drogę
Jeden semafor – drugi
Mechaniku zgłoś się – masz przelot
Szczęśliwej podróży
Zgłoście się wszyscy, którzy nie śpicie tej nocy
Tak jak ja…………

Wiersz napisany po zakończeniu półtoramiesięcznej delegacji
w Taciszowie dnia 25 marca 1985 roku.

STACJA NOCĄ – Wiesław Machnik (Wiecheć)

Na ciemnym ekranie nocy
Światła czerwone – zielone
Pomarańczowe – niebieskie

Ślepia rozpędzonych reflektorów
Smugi okien przecinające czerń
Łomot toczącego się żelaza
Szarpiący spokój nocy

W przyćmionych światłach nastawni
Powoli płynął minuty
Zmuszając zmęczone oczy
do niechcianego czuwania

Czasami cisza usypia dalekie gwiazdy
Migocące stalowym wstęgom
Biegnącym w przestrzeń i czas
Włóczy się po bocznych torach
Pośród uśpionych wagonów
Czekających na swoje pociągi
Czyta rozkłady jazdy na pustych peronach

Stacja nocą…….
Czasami początek lub kres
Czyjejś podróży
Częściej jednak obojętna tym
Którzy mogą drzemać
W swojej drodze ku przeznaczeniu

1 marzec 2004 roku na ZBA

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*